popcorn

Skins – o tym serialu zapomniałem w moim teksie sprzed kilku miesięcy „Jakie seriale były i są warte zobaczenia?”. Po zobaczeniu pięciu  sezonów muszę stwierdzić, iż był to wielki błąd, że nie umieściłem go w tym zestawieniu. Poniżej krótka refleksja na temat tej produkcji.

Zostaliśmy już do znudzenia przyzwyczajeni, iż seriale o młodzieży są tandetne i mdłe. Grane są przez aktorów, którzy wyglądem przypominają raczej dwudziestopięciolatków, scenariusz jest płytki, a opisywane problemy wydumane. Nie ma w nich tak naprawdę niczego realistycznego. Skins jest całkowicie inny. Już sama nazwa jest intrygująca, gdyż oznacza bletki do skręcania jointów.

I i II SEZON Skins

Skins jest serialem opowiadającym o życiu dorastającej młodzieży w Anglii. Każdy odcinek zatytułowany jest imieniem jednego z głównych bohaterów: Tony jest osobą mającą wielkie powodzenie u dziewczyn. Potrafi sprostać wszystkim zadaniom, uwielbiający huczne imprezy, flirt i manipulacje ludźmi. Cassie to schorowana osoba, która czasami, najkrócej mówiąc zachowuje się… dziwnie. Jal natomiast to uzdolniona muzycznie wokalista. Nie toleruje przypadkowego seksu, alkoholu czy narkotyków. Bez wątpienie najbardziej roztropna postać z wszystkich czterech sezonów. Chris to typowy wesoły ćpunek. Lubi zapalić sobie trawkę dla poprawy samopoczucia, pójść na domówkę, zaliczyć jakąś pannę i później do niej nie zadzwonić. Zakochany po uszy w swojej nauczycielce. Barwna postać, którą polubiłem. Nieporadny Sid lubi pakować się w kłopoty o czym możemy dowiedzieć się już w pierwszym odcinku. Kocha się od kilku lat w dziewczynie Tony’ego – Michelle. Michelle to bardzo seksowna i uczuciowa kobieta. Dla podtrzymania swojego związku jest gotowa na wiele. Również i ona nie stroni od fajek i wódki. Maxxie jest gejem, którego o dziwo, wszyscy szanują. Uwielbia tańczyć a jego marzeniem jest właśnie pójście na studia taneczne. Effy to młodsza siostra Tony’ego. Wymyka się wieczorami na dyskoteki, zawsze prowokacyjnie ubrana, żyjąca chwilą, niegotowa na jakikolwiek związek. Ostatni bohater to Anwar.Prosty muzułmanin, chcący zaliczać kobiety, mimo iż jest to sprzeczne z jego religią. Najlepszy przyjaciel Maxxiego.

Serial na pierwszy rzut oka jest prosty. Wydaje się, że jest on śmieszną komedią, opisującą zabawne historie z życia bohaterów. Nic bardziej mylnego. Tak naprawdę to dramat, który bez wątpienia złapie Was za serce. Mnie osobiście złapał.

Ciekawą rzeczą jest zastosowanie tu „postaci przewodniej„. Jak już wspomniałem wcześniej każdy odcinek zatytułowany jest imieniem bohatera, i to głównie o nim jest skupiony cały scenariusz. Mi osobiście się to spodobało. Gorzej, gdy dana osoba nie przypadnie nam do gustu, a żeby nie mieć braków trzeba będzie męczyć się przez te 45 minut.

Fabuła pierwszego sezonu skupia uwagą na opisie zewnętrznym bohaterów. Poznajemy m.in. ich zachowanie, śledzimy ich poczynania w sprawach utraty dziewictwa, kibicujemy w zdobyciu wymarzonej kobiety czy uświadamiamy sobie, że ich, nasz świat to jedynie jedna wielka impreza. Tam jest ten „funn”. Drugi natomiast jest całkowicie inny. Z oczywistych względów nie zdradzę dlaczego, gdyż zapewne zdenerwowałbym niejednego z Was, który nie miał jeszcze możliwości zobaczenia Skinsów. Natomiast niczym złym nie będzie jak powiem, że większą uwagę reżyser skupia na współczuciu i empatii, która stopniowo, z odcinka na odcinek zanika. W tej serii doszła nowa, zdeterminowana bohaterka, która pokochała Maxxiego (tego geja). Początkowo możemy być smutni i przydołowani sytuacją i poniekąd zmianą bohaterów, jednak to z czasem zniknie.

III i IV SEZON

WTF?! Powiedziałem, gdy zobaczyłem s3e1 (dla niekumatych pierwszy odcinek, trzeciego sezonu). Nowi bohaterowie nie byli ciekawi, odcinki mocno odstawały od tych z pierwszego i drugiego sezonu. Jedyną postacią, którą będziecie znali to Effy, która teraz przejmuje pałe(czki). Pierwszą osobą, która do pewnego czasu całkowicie nie zasługuje na szacunek to Cook. Wszyscy go lubią a zarazem nienawidzą. Nie sprawia mu żadnego problemu zaliczenie dziewczyn w gabinecie higienistki, skompromitowanie bosa okolicznego gangu czy spuszczenie manto przypadkowemu gościowy na dyskotece. Tak jak w poprzedniej części postacią, która w Polskiej szkole miałaby, najkrócej mówiąc przejebane był Maxxie, to tutaj mamy Thomasa, czarnego Thomasa. Z tego co wiem to miał to być pierwotnie Tomasz z Polski, a nie z Kongo. Warto wspomnieć, że już na początku Skinsów sezonu pierwszego zapoznamy się z jakże piękną Polką. Trzecim bohaterem jest Pandora, najlepsza przyjaciółka Effy. Również irytuje jak i bawi. Freddie to główna postać tej odsłony. Nie napiszę, że jest przystojny bo będzie zalatywać gejozą, ale wspomnę, że jest uczuciowy i romantyczny. JJ (dżejdżej) to skromny chłopak, nie potrafi odnaleźć się w tym wielkim zwariowanym świecie. Jego jedyni i najlepsi kumple to Cook i Freddie. Naomi to niczym nie wyróżniająca się postać, można zaryzykować stwierdzenia, że jest białą kopią Jal. Natomiast Katie i Emily to siostry bliźniaczki, które mimo że wyglądem się nie różnią, to charaktery mają zupełnie inne.

Naprawdę, reżysera za trzeci sezon powinni rozstrzelać. Był on nudny, mdły, nie przemyślany, mało ciekawy. Nie było jakichkolwiek wzmianek o poprzednich postaciach, za którymi tęskniłem. Każdy narzekał. Każdy.

Czwarty rozpoczął się 28 stycznia 2010 roku i od razu prognozowano mu sukces sezonu 1 & 2. Akcja nabrała tempa, zrobiło się wreszcie ciekawie i „gorąco”. Tak gorąco, że starczyło niestety tylko na 8 odcinków. Jednak z pełną świadomością mówię, że jest to to, co pokochaliśmy na początku całej produkcji.

POTĘGA SERIALU

Potęgą serialu jest ewidentnie scenariusz. Pisany był on przez osoby młode, średnia wieku to około 21 lat. Nie mamy tutaj nieżyciowych sytuacji jak np. dylemat co włożyć na studniówkę. Wkłada się to, co jest czyste i akurat jest pod ręką ;-). Bohaterowie palą, piją, balangują, ćpają, uprawiają seks – czyli wykonują typowe czynności, przypadające na wiek dorastania. A aktorzy nie są wcale znani, a role odgrywają kapitalnie. Serial wywołał ogromne oburzenie i protesty ze strony konserwatystów. Ale po co się okłamywać? To robi każdy.

Fenomenem jest również to, że wcielamy się, utożsamiamy się, chcąc lub nie chcąc z daną postacią zza monitora. Ja osobiście nigdy tego nie robiłem, a tu po kilku odcinkach widziałem jak na tacy siebie… No właśnie. Jak myślicie, kto jest mi najbliższy?

Widzimy tam siebie, widzimy tam naszych przyjaciół, nasze problemy. Borykamy się z tymi samymi rozterkami życiowymi. Każdy z nas chyba kochał kogoś bez odwzajemnienia, każdy kombinował jak uciec z domu, czy czuł smutek po stracie kogoś bliskiego. Najkrócej mówiąc – wszystko tak naprawdę możemy odnieść do własnego życia.

Koniec serialu Skins

Nie martwcie się. Nie jest aż tak kolorowo jak napisałem. Moją uwagę zwróciłem bowiem na kilka pobocznych rzeczy, które de facto mogą niektórych zainteresować. Zaskakującą rzeczą jest fakt, iż bohaterowie praktycznie w ogóle nie używają Internetu, nie oglądają TV. Jestem realistą, żyję w XXI wieku i wiem co robi młodzież na całym świecie. Chodź oczywiście rozumiem reżysera, bo kto by chciał oglądać ludzi grających w gry komputerowe, skoro sam może je sobie włączyć. Było także trochę nierealistycznych sytuacji. Bo ja idąc do lekarza, nie mam możliwości by kogoś zaliczyć. Denerwowało mnie również to, że wszystkie rodziny były patologiczne – albo ojciec pił albo matka się puszczała albo w ogóle nie interesowali się swoimi dziećmi.

Zaskakujące jest to skąd oni mają pieniądze na tyle zioła, skoro nie pracują. Z doświadczenia wiem, że to trochę kosztuję. A pieniądze na ulicy nie leżą.

Na koniec trzeba przyznać, że czasami miałem wrażenie że zamiast serialu oglądam film porno. Nie ulega żadnym wątpliwością, że jest to młodsza wersja, uwielbionego przez wielu serialu Californication.

PS O 5 sezonie pisać nie będę. Trzeba go samemu zobaczyć.

Opublikowano w kategorii: Kultura

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *